Podróże małe i dużeKraje alpejskie i śródziemnomorskieOd czternastu lat jeździmy tam prawie co roku. Pierwsza wyprawa (1997) prowadziła przez Bawarię, dolinę rzeki Salzbach (wodospady Krimmler), Wysokie Taury, Dolomity, Wenecję, Florencję, Monako, Prowansję (bardzo mi się podoba), okolice Chamonix w tym chodzenie po lodowcu Mer de Glace, dalej widok na Matternhorn, lodowiec Rodanu, Lichtenstein i na końcu wodospady Renu. (na mapie zaznaczono tylko trasy wykonane własnym samochodem - przy podróżach samolotem w miejscu docelowym korzystamy już tylko z wypożyczonych samochodów)Druga wyprawa (98) wiodła przez Strasbourg, Lyon, dolinę Ardeche, Avignon, Pont du Gard, Carcassone, Pireneje do Costa Brava (Tossa de Mar). I z powrotem przez Gorges du Tarn, Masyw Centralny, Vichy, Luxemburg i dolinę Mozeli. Trzecia prowadziła (99) po przez Góry Jura, Grenoble, Die, Sisteron, Ponteves, St. Tropez, Masyw Luberon, Castellane, Col de Menee, Belfort i dalej przez Góry Jura raz jeszcze do Szczecina. Czwarta (2000) to znów Bawaria (Zamek Neuschwanstein), Tyrol, Passo dello Stelvio, Jezioro Como, Turyn, Modane, Col du Galibier, Jezioro Serre-Poncon, Digne, Gorges de Dalius, Gorges de Cians, Nice, Grasse do Tavernes. Tam mieliśmy bazę wypadową odwiedzając: Marsylię, Mont Ventoux, Roussilion, Cotigniac, Barjols. Dalej wracaliśmy przez les Mees, Col du Festre, Grenoble znów do Bawarii (Solnhofen) i do Szczecina. W grudniu 2000 odbył się wypad na Teneryfę. Wróciliśmy z bogatym łupem w postaci bazaltów i andezytów oraz pięknych slajdów W roku 2001 zdarzyły się cztery wyjazdy: na Majorkę w kwietniu, do Słowenii w czerwcu, i jak zwykle do Prowansji we wrześniu (po drodze załapaliśmy się na Masyw Centralny) . A w listopadzie na Cypr by oglądać ofiolity. Rok 2002 właściwie był rokiem bez dalszych wyjazdów. W 2003 w maju była Kreta, a pod koniec sierpnia wyjazd w Alpy ( Dolomity) i na Korsykę. W listopadzie padło na Turcję, a dokładnie na okolice Alanyi. W lutym 2004 odwiedziliśmy Maderę. We wrześniu samochodem najpierw pojechaliśmy do Eifel w Niemczech (tu była baza w Bitburgu - na jeden dzień wypad do Luksemburga i odwiedzenie miejsc ostatniego wulkanizmu w tym rejonie). Potem na 9 dni do Prowansji (tu baza w les Omergues koło Sisteron). Między innymi pływaliśmy także w rzece Verdon w Grand Canyon du Verdon. W drodze powrotnej znów Eifel z odwiedzeniem Trieru i Kolonii, a potem na kilka dni nad kanał Kiloński i Morze Północne (okolice Rendsburga i Vollerwiek). W listopadzie tygodniowy pobyt w Andaluzji z wypadami do Gibraltaru oraz Ceuty w Afryce. W czerwcu oglądaliśmy Słońce w zenicie na Lanzarote. Stara strona W 2005 doszło też do innych zmian. Pojawiła się nowa podróżniczka w rodzinie. W 2006 razem byliśmy na Majorce (w maju) i w Turcji (we wrześniu) W 2007 odwiedziliśmy Ibizę (w kwietniu), pod koniec maja miałem okazję odwiedzić Ukrainę, razem bawiliśmy się na Bornholmie (w sierpniu), a w grudniu polecieliśmy ponownie na Lanzarote. W 2008 mieliśmy okazję podziwiać kolorowe klify Algarve oraz poznać trochę mniej znanych zakątków Andaluzji - okolice Riotinto, Aracena no i oczywiście Isla Cristina gdzie mieszkaliśmy. W maju odwiedziliśmy Hallstatt , ale były to tylko 3 dni. Pod koniec września Bułgaria na siedem dni pobytu padło na Obzor Początek grudnia to Gran Canaria - trochę słońca, trochę chmur, dużo plaży, wydm i górskich dróg. I przyszedł rok 2010. I znów dwa wyjazdy. Wrześniowa Majorka wraz z Pico del Teide |
Bornholm Lanzarote Algarve Andaluzja 2008 Austria - Hallstatt 2008 Bulgaria 2008 Gran Canaria 2008 Majorka 10. 2009 Fuerteventura 2009 Majorka 2010 Teneryfa 2010 i Pico del Teide |
sobota, 1 stycznia 2011
Jak to się zaczeło
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz