To co lubię
sobota, 3 września 2022
piątek, 12 sierpnia 2011
czwartek, 17 lutego 2011
Bułgaria kraj kontrastów
Byłem pierwszy raz w Bułgarii. Miało to miejsce we wrześniu 2008. Oczywiście widziałem tylko wycinek tego kraju. Był to głównie odcinek wybrzeża pomiędzy przylądkiem Kaliakra na północy a Nesebarem na południu. I wrażenia mam bardzo mieszane. Są tam obecnie budowane nowoczesne osiedla apartamentowców, które sąsiadują z biednymi wioskami (kilkadziesiąt metrów), gdzie drogi i chodniki są bardzo dziurawe, na tych chodnikach po środku stoją słupy (wózek z dzieckiem nie przejedzie). Jednocześnie w tych wioskach i miastach nie ma porządku (bałagan i śmieci) - rozumiem, że do tego nie trzeba chyba aż tak dużych nakładów finansowych by to posprzątać. I jednocześnie piękne krajobrazy, które w wielu miejscach szpecą instalacje elektryczne. Są tam też jeszcze pozostałości zimnowojenne. I są też oczywiście starożytne i średniowieczne budowle. Chętnie jednak w przyszłości zobaczę także inne obszary Bułgarii.
A teraz kilka zdjęć ilustrujących moje doznania:
widok na przylądek Kaliakra ( niestety z instalacjami energetycznymi)
widok z Kaliakry w kierunku Bulgarewa i Kawary
Kaliakra - miejsce piękne, ale te wiatraki raczej tu nie pasują
Czasami trzeba było trochę coś uciąć by było lepiej.
A czasami już nic nie można było zrobić:
Kaliakra (jest to kombinacja słów "καλός" ( "piękny") i "άκρα" ( "cypel" lub "twierdza") miejsce rzeczywiście piękne, ale te maszty tu pasują jak.....
A twierdza istnieje tu już od czasów greckich. Chociaż ruiny tego kościoła są jednak już młodsze.
widok z Kaliakry w kierunku Tuzlaty
Kaliakra - czasami można w tych wodach obserwować delfiny
Teraz jedziemy na południe:
widok w kierunku na Balczik
życie toczy się tu spokojnie
teraz trochę się oddalimy od wybrzeża
"Kamienny Las" koło Warny - pozostałości hydrotermalnej działalności pomagmowej na dnie morza oczywiście nie mającej nic wspólnego z lasem
i jeszcze dwa zdjęcia z tego miejsca
Te kominy uworzyły się jakieś 50 mln lat temu
i przekrój przez taki komin (ten się "położył")
a teraz coś współczesnego czyli papryka na polu we wrześniu
i znów przenosimy się w czasy odległe, ale nie tak jak poprzednio:
cerkiew Chrystusa Pantokratora w Nesebarze ( na północ od Burgas)
I jeszcze jedna
Na małym cyplu gdzie mieści się to miasteczko zachowało się chyba ponad 80 takich budowli.
Wracamy do nowszej historii:
Bunkry na klifie w Obzorze
Bunkry na cyplu w Bjala
ślimaki na plaży w Obzorze
plaża w Obzorze
klify fliszowe pomiędzy Obzorem a Bjala
klif fliszowy w okolicy Obzoru
A teraz wracamy do współczesności:
Plaża w Obzorze - widać też klify w kierunku na Bjala
By pokazać, że Bułgaria się zmienia to taki widok:
i na koniec wschodzące słońce
wschód słońca - widok przy hotelu Miramar
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Prowansja
Prowansja
Niestety ostatni raz w Prowansji byłem w 2004 i trochę od tego ostatniego wyjazdu czasu już upłynęło. Zdjęcia więc nie będą nowe (z przed epoki cyfrowej).
Można powiedzieć, że Prowansja to dla mnie magiczne miejsce i właściwie tam poznałem swoją żonę. Potem jeszcze wspólnie odwiedziliśmy tez zakątek 5 razy. I co mnie (nas) urzeka? Blisko jest i w góry i nad morze, piękny kolor nieba, niektóre miejsca jeszcze bez masowego turysty, no i oczywiście duża zmienność geologiczna. I od takiego obrazka zacznę.
Jest kilka miejsc, do których zawsze chętnie wracam:



Nr 2 to Mont Ventoux zwany olbrzymem Prowansji. W pobliżu szczytu krajobraz prawie dosłownie księżycowy, a jednocześnie piękny. Przy dobrej pogodzie jeszcze dodatkowo niesamowita wręcz widoczność sięgająca do 200 km na północ.
I co za tym idzie widoki tez są wtedy niesamowite. W pobliżu chyba największy obszar uprawy lawendy - Sault. Ale tam to najlepiej w czerwcu.
Nr 3 to Roussillion - cudowne miasteczko w kolorze ochry i obowiązkowo okoliczne wąwozy (klimatem i kolorystyką przypominają Wielki Kanion Kolorado oczywiście na małą skalę. W pobliżu jest piękne, ale chyba zbyt tłumnie odwiedzane Gordes oraz wielka naturalna studnia (350 m głębokości) czyli Fontainne de Vaucluse.
Nr 4 Taką zupełnie wiejską Prowansję poznałem w okolicach miejscowości Barjols i Cotigniac. Powietrze we wrześniu jest tam aż ciężkie od zapachów prowansalskich ziół. Znajdziesz tam także urocze knajpki i plantacje winogron z licznymi piwnicami i z degustacją. W tej okolicy jest także bardzo urokliwy wodospad Sillans la Cascade.
Nr 5 to czerwone wąwozy Daluis i Cians, a pomiędzy nimi miasteczko Entrevaux z pięknie położoną cytadelą.


Mogę tak dalej, ale najlepiej to mieć możliwość samemu to zobaczyć.
Można powiedzieć, że Prowansja to dla mnie magiczne miejsce i właściwie tam poznałem swoją żonę. Potem jeszcze wspólnie odwiedziliśmy tez zakątek 5 razy. I co mnie (nas) urzeka? Blisko jest i w góry i nad morze, piękny kolor nieba, niektóre miejsca jeszcze bez masowego turysty, no i oczywiście duża zmienność geologiczna. I od takiego obrazka zacznę.
Jest kilka miejsc, do których zawsze chętnie wracam:
Nr 1 to na pewno Grand Canyon du Verdon, gdzie nie dało się często przejechać więcej niż 500m samochodem by nie krzyknąć, jaki znów zapierający w piersiach widok. A i trasa tak usytuowana, ze plenery zmieniają się bardzo szybko.
Nr 2 to Mont Ventoux zwany olbrzymem Prowansji. W pobliżu szczytu krajobraz prawie dosłownie księżycowy, a jednocześnie piękny. Przy dobrej pogodzie jeszcze dodatkowo niesamowita wręcz widoczność sięgająca do 200 km na północ.
I co za tym idzie widoki tez są wtedy niesamowite. W pobliżu chyba największy obszar uprawy lawendy - Sault. Ale tam to najlepiej w czerwcu.
Nr 3 to Roussillion - cudowne miasteczko w kolorze ochry i obowiązkowo okoliczne wąwozy (klimatem i kolorystyką przypominają Wielki Kanion Kolorado oczywiście na małą skalę. W pobliżu jest piękne, ale chyba zbyt tłumnie odwiedzane Gordes oraz wielka naturalna studnia (350 m głębokości) czyli Fontainne de Vaucluse.
Nr 4 Taką zupełnie wiejską Prowansję poznałem w okolicach miejscowości Barjols i Cotigniac. Powietrze we wrześniu jest tam aż ciężkie od zapachów prowansalskich ziół. Znajdziesz tam także urocze knajpki i plantacje winogron z licznymi piwnicami i z degustacją. W tej okolicy jest także bardzo urokliwy wodospad Sillans la Cascade.
Nr 5 to czerwone wąwozy Daluis i Cians, a pomiędzy nimi miasteczko Entrevaux z pięknie położoną cytadelą.
Mogę tak dalej, ale najlepiej to mieć możliwość samemu to zobaczyć.
poniedziałek, 3 stycznia 2011
Austria Hallstatt
Austria Hallstatt
Kościoły katolicki i protestancki
Miasteczko Hallstatt, położone na wysokości 508 m n.p.m., jest dosłownie wciśnięte między strome, skaliste stoki a taflę jeziora. Jeszcze do końca XIX wieku jego mieszkańcy utrzymywali kontakt ze światem tylko drogą wodną przez jezioro. Dzisiaj biegnie tędy szosa przedzierająca się przez góry tunelami i karkołomnymi serpentynami. Jezioro ma 8 km długości, około 2 km szerokości, a jego głębokość dochodzi do 135 metrów.
W Alpach Salzburskich, na terenie obecnej Górnej Austrii, nad górskim jeziorem Hallstatt See istnieje jedna z najstarszych w dziejach, nie tylko Europy, ale i całej cywilizacji ludzkiej, osada Hallstatt, zawdzięczająca swoje powstanie wydobywanej tu od 4000 lat soli. Wyżej, w stoku góry, znajduje się najstarsza na świecie, czynna do dzisiaj, kopalnia soli kamiennej. Wejście do historycznej kopalni położone jest na wysokości ponad 800 m n.p.m. Z Hallstattu wyjechać można tam kolejką szynowo-linową. W pobliżu zaczyna się teren prahistorycznego cmentarzyska. Archeolodzy odkryli tutaj ponad trzy tysiące grobów. Zmarłych, układanych niekiedy w glinianych tzw. wannach, chowano z całym wyposażeniem: bronią, biżuterią, przedmiotami codziennego użytku.
Kolejka w stronę kopalni
zlepieniec wapienny
Kopalnia soli
Kopalnia soli.
widok na Lahn - część południowa Hallstatt. Widać uchodzący potok do jeziora. Następne zdjęcia to trasa wokół tego potoku.
Trasa wzdłuż potoku Waldbach - fałdy w wapieniach.
To samo miejsce tylko w zbliżeniu.
Kamień Runiczny - żłobki pochodzą od procesów krasowienia.
Takich romantycznych ujęć było bardzo wiele.
Ten potok wpadający do Waldbach na mapie w skali 1:50000 nie ma nazwy.
Widok z mostu przy miejscu które się nazywa Gangesteig - stąd jest około 2 km do Lahn.
Wiem, że to takie pocztówkowe zdjęcia, ale tak to Hallstatt wygląda.
Miejsca pomiędzy stromymi górami, a jeziorem jest mało to i główna ulica jest bardzo wąska.
Widok od strony północnej.
W miasteczku jest bardzo mało miejsca więc grusze i inne drzewa owocowe są tak sadzone.
masyw Gimming - około 50 km na SE od Hallstatt.
Skałki wapienne nieco zmetamorfizowane przy drodze niedaleko Oberer.
Zamek (pałac) koło Irdning w tle masyw Gimming.
Kot wypoczywający - w tym domu mieszkaliśmy.
Za dwa dni miały się rozpocząć Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Tu widać stalowe kule niektóre mają średnice około 2 m.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



